Kredyt we frankach szwajcarskich

euro-948007__180Posiadacze kredytów hipotecznych we frankach szwajcarskich nadal mogą spać spokojnie, wyliczenia jasno pokazują, że po uwzględnieniu obniżenia stopy procentowej przez NB Szwajcarii, a co za tym idzie, automatycznie wskaźnika LIBOR, który obecnie wynosi 0,57 %, ich kredyty pozostaną na podobnym poziomie jak pół roku temu, mimo bardzo niekorzystnego kursu CHF.    Obecny kurs franka szwajcarskiego wraz z niezmienieniem jeszcze przez banki wskaźnika LIBOR spowodował, że raty tych kredytów poszły drastycznie w górę. Przedstawiona poniżej analiza  poszczególnych rat kredytów zakłada, że kredyt został zaciągnięty na 30 lat na początku 2007 r., przy ratach równych i kredyt był spłacany terminowo przez dwa lata.       Przykładowa kwota raty przed aktualizacją dla kredytu 100 000 zł wynosiła by 775 zł, natomiast dla kredytu 500 000 zł 3875 zł. Natomiast po aktualizacji wartości rat ukształtowały by się odpowiednio: 537 zł i 2687 zł.       Jak można zauważyć, że różnica w wysokości rat kredytów we frankach szwajcarskich przy kredycie na 500tyś. zł. może wynieść ponad 1000 zł. Jest to spowodowane niekorzystnym dla kredytobiorcy kursem franka w styczniu i wysokim wskaźnikiem LIBOR CHF (jak na franka) w końcówce 2008 r.    Każdy bank ma swoją indywidualną politykę odnośnie aktualizacji wskaźników i może ona się wahać od jednego miesiąca do pół roku. Oczywiście
każda polityka na swoje plusy i minusy, częste zmiany powodują sytuację, że rata kredytu często zmienia się, natomiast rzadkie zmiany wskaźników powodują, że raty są bardziej stałe. Kredytobiorcy, którym często bank zmienia wskaźnik LIBOR  bardziej odczuli skutki osłabienia złotego, ale już niebawem dostaną nowy harmonogram z dużo niższym oprocentowaniem. Natomiast osoby mające kredyty w bankach rzadziej zmieniających wskaźniki w końcówce 2008 r. i na początku 2009 r. mieli bardziej uśrednione raty i tak bardzo nie odczuli zawirowań na rynkach finansowych, za to teraz będą musieli dłużej poczekać na obniżenie oprocentowania.

Pożyczki gotówkowe

euro-427532__180Dzisiejszy „Świat” jest czasami dla nas bardzo bezlitosny. Czasami nasze potrzeby przekraczają nasz dostępny budżet domowy, zwyczajnie nas na coś nie stać. To nieprawda – możemy coś osiągnąć dzięki pożyczkom, możemy realizować swoje marzenia i zaspokajać swoje potrzeby. Zacznijmy od podstawowego pojęcia pożyczki.  Pożyczka – to operacja polegająca na udzieleniu przez osobę fizyczną lub instytucję finansową, środków pieniężnych bądź określonych przedmiotów do dyspozycji pożyczkobiorcy. Pożyczki takiej udziela się na czas oznaczony bądź nieoznaczony.  Rodzaje pożyczek: – pożyczka gotówkowa, – pożyczka hipoteczna, – pożyczka konsolidacyjna, – pożyczka lombardowa  Pożyczka gotówkowa – to jedna z łatwiejszych form zdobycia pieniędzy na własne wydatkowanie. Przy wyborze pożyczki szczególną uwagę musimy zwrócić na oprocentowanie, czas spłaty zaciągniętego zobowiązania oraz wymagane przez bank zabezpieczenia i kwota jaką możemy otrzymać.  Pożyczka hipoteczna – pożyczka ta ma jeden rodzaj zabezpieczenia, jest nią hipoteka ustanowiona na dom, mieszkanie, posiadane grunty itp. Zaletą tej pożyczki jest to że możemy ją zaciągać w obcych walutach, oraz to iż czas spłaty takiej pożyczki jest zazwyczaj długookresowy.  Pożyczka konsolidacyjna – coraz częściej zaciągamy nie tylko jedną pożyczkę bądź kredyt, ale znacznie więcej.Pożyczki konsolidacyjne udzielane są na spłatę zaległych zobowiązań, prosto rzecz ujmując jest to spłata kredytu kolejnym kredytem. Podstawową zaletą tego kredytu jest możliwość zamiany drogich kredytów konsumpcyjnych na tańszy kredyt zabezpieczony hipotecznie. Korzystając z takiego rozwiązania kredytobiorca zamiast spłacać wiele kredytów, płaci tylko jedną niską ratę kredytu konsolidacyjnego.  Pożyczka lombardowa – to pożyczka udzielana pod zastaw papierów wartościowych, bądź wartościowych przedmiotów użytkowych np.: droga biżuteria, rzeźby, obrazy. Banki udzielają pożyczek lombardowych na okres od 7 dni do 3 miesięcy. Zabezpieczeniem dla banku są bony, książeczki oszczędnościowe.  Zanim zdecydujemy się na pożyczkę pamiętajmy o tym, iż musimy przekalkulować, czy w przyszłości będziemy mogli ją spłacić, jeśli pojawią się jakieś problemy pamiętajmy o tym, że możemy zaciągnąć pożyczkę konsolidacyjną, która pozwoli nam na uregulowanie zaległych zobowiązań.

Zmienne oprocentowanie

euros-299363__180Przed rozpoczęciem kryzysu finansowego, gdy główne stopy procentowe dla kredytów w walutach obcych szły w górę, banki szybko podnosiły oprocentowanie swoim klientom. Teraz główne stopy dla najbardziej popularnych kredytów zaciąganych w CHF, USD i EUR poszły w dół, banki udają, że nic się nie stało i oprocentowania nie obniżają.  W najlepszej sytuacji są klienci, którzy mają zmieniane oprocentowane co miesiąc, które w dodatku jest ustalane na normalnych zasadach czyli marża + rzeczywisty LIBOR/WIBOR/EURIBOR. W trochę gorszej sytuacji są klienci, którzy mają aktualizowane oprocentowanie co 3 miesiące lub co pół roku. Dużo gorzej mają niektórzy klienci banku ING, mający stałe oprocentowanie przez pierwsze dwa lata, a dopiero później będą mieli je aktualizowane co miesiąc.   W najgorszej i zarazem najbardziej niepewnej sytuacji są klienci mBanku, którzy zaciągnęli kredyt przed 1 września 2006 r. Otóż mają oni zapis w umowie, że oprocentowanie ustala Zarząd banku i oczywiście jak stopy rosły, to mieli zwiększane oprocentowanie. Dla przykładu, jak główna stopa procentowa LIBOR dla CHF wzrosła o 0,25%, Zarząd podniósł oprocentowanie kredytów o 0,3% – przecież te 0,05% to nic, nawet się nie zorientują – zapewne sobie myśleli. Teraz gdy obniżki stóp procentowych w Szwajcarii były duże i wskaźnik LIBOR spadł poniżej 1%, Zarząd udaje, że o niczym nie wie, jak by się nic nie stało. Ale tym razem klienci się zorientowali i zaczęli szukać sprawiedliwości. Powstały społeczności internetowe skupiające osoby pokrzywdzone przez mBank i MultiBank. Między innymi pod adresem mStop, zaś sam bank zaczęto nazywać „bankozaurem”.  Sprawa została nagłośniona i Zarząd wyciągnął do nich pomocną dłoń, czyli zaproponował przejście na nowe zasady, ze zmiennym, aktualizowanym co miesiąc LIBOR’em. Wygląda pięknie! Ale jak zawsze bywa w różnych promocjach, gdzieś jest haczyk. Tym haczykiem jest podniesiona marża, która zaczyna się od 3,1%. Niby to nie dużo, ale biorąc pod uwagę obecny kurs franka szwajcarskiego wynoszący 2,95 zł to raty pozostaną dalej wysokie. Posiadacze kredytów w CHF bardzo się cieszyli, jak Narodowy Bank Szwajcarii obniżył tak znacząco stopy procentowe i – jak widać – cieszyli się na darmo. Ich sytuacja materialna może się jeszcze pogorszyć, jeżeli LIBOR CHF zacznie rosnąć, a kurs CHF pozostanie na obecnym poziomie lub także wzrośnie. Oczywiście jest to ryzyko walutowe, które kredytobiorcy powinni brać pod uwagę, w końcu wszyscy przed tym ostrzegali. Problem w tym, że o ryzyku bankowym nie ostrzegał nikt.

Kredyty wakacyjne

euro-888439__180W tym roku w ofercie banków zabraknie specjalnej oferty kredytów wakacyjnych. Można jednak sfinansować urlop kredytem gotówkowym, którego koszt jest taki sam jak przed rokiem.  W tym roku w ofercie banków zabraknie specjalnej oferty kredytów wakacyjnych. Można jednak sfinansować urlop kredytem gotówkowym, którego koszt jest taki sam jak przed rokiem.  W ubiegłym roku banki prześcigały się w specjalnych kredytach wakacyjnych. W tej chwili, mimo że do wakacji nieco ponad miesiąc, takiej oferty na rynku nie ma. Taką sytuacją jest zaskoczony Mariusz Zygierewicz ze Związku Banków Polskich. – Spodziewałem się, że banki będą promować mniejsze kredyty gotówkowe, udzielane na krótkie terminy – mówi.  Zdaniem Marka Zubera z Dexus Partners, prawdopodobnie chodzi o to, że niewiele banków ma nadpłynność finansową, więc nie chcą zwiększyć akcji kredytowej, bo jest to ryzykowne. Stąd brak specjalnych kredytów wakacyjnych i specjalnej akcji promocyjnej. Eksperci uspokajają, że brak specjalnych kredytów wakacyjnych nie oznacza, że oferta kredytowa na wakacje jest z tego powodu gorsza. W praktyce zawsze były to bowiem zwykłe kredyty gotówkowe, tylko w specjalnym opakowaniu marketingowym.

Tańsze kredyty

euro-373008__180W tym roku banki uznały, że z powodu kryzysu nie należy specjalnie promować kredytów na wakacje. Można jednak skorzystać z szerokiej oferty kredytów gotówkowych, którymi można sfinansować wakacyjny wypoczynek. Tym bardziej, że średnie oprocentowanie takich pożyczek jest takie samo jak kredytów wakacyjnych przed rokiem. A kredyty powinny być tańsze, bo stopy procentowe są niższe, pomimo rosnących marż bankowych. W ostatnim roku stopy procentowe w NBP spadły z 6 proc. do 3,75 proc.  Eksperci zgodnie odradzają pożyczanie pieniędzy na dłużej niż rok. Chodzi o to, by przed następnym okresem wakacyjnym spłacić całe zadłużenie. Wyjazd wakacyjny można też sfinansować z kredytu w karcie kredytowej, ale jest to zwykle droższa pożyczka. Jak podaje Gazeta Prawna w tej chwili najtańsze oferty kredytów, którymi można sfinansować wakacyjny wyjazd, są w Polbanku, Volkswagen Banku direct i ING. Są na rynku tańsze oferty, np. Dominet Bank ma kredyt na 8,9 proc., ale to jest propozycja skierowana w praktyce tylko do nielicznych klientów, którzy spełnią wiele dodatkowych wymagań.

Doradztwo finansowe

euro-789104__180Czy nowe przepisy sprawią, że na rynku pozostaną najlepsi przedstawiciele branży? Osobiście mam taką nadzieję. Choć rynek doradztwa finansowego w Polsce dopiero raczkuje to im szybciej wprowadzi się odpowiednie wymogi co do ich działania, tym lepiej. Jak pokazują wyniki niedawno przeprowadzonych badań sondażowych, firmy doradztwa finansowego stanowią coraz ważniejszy segment rynku. Polacy wskazują firmy tego typu jako coraz ważniejsze źródło wiedzy na temat oszczędzania i inwestowania, do którego zwracają się po poradę.   Już kilkanaście procent kredytów hipotecznych udzielanych jest za ich pośrednictwem. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że wartość nowych kredytów hipotecznych w 2007 r. szacuje się na 55-57 mld zł, jest o co walczyć. Doradcy dobrze radzą sobie również w sprzedaży jednostek uczestnictwa funduszy inwestycyjnych. Dystans jaki Polska ma do nadrobienia w kwestii zgromadzonych aktywów jest olbrzymi. Opublikowany właśnie raport UniCredit przedstawia Polaka jako biednego obywatela UE. W porównaniu z krajami starej Unii przeciętny obywatel Polski ma 10 razy mniejsze oszczędności. Wraz z bogaceniem się społeczeństwa różnice te będą się zacierać. Warto, aby wraz ze wzrostem aktywów Polaków zajmowali się nimi fachowcy.  Nowe wymogi stworzą zapotrzebowanie na maklerów Zawód maklera wykonuje w Polsce niewiele osób. Dobra koniunktura giełdowa spowodowała, że tworzą się nowe domy maklerskie, a co za tym idzie osoby z licencją maklera nie mają większego problemu ze znalezieniem pracy. Jeśli firmy doradztwa finansowego będą musiały stać się domami maklerskimi, w naturalny sposób pojawi się popyt na maklerów. To szansa dla wielu osób na zdobycie licencji, która przyda się, jak nie w firmie doradztwa finansowego, to ogólnie w branży finansowej.  Fakt zostania domem maklerskim będzie podnosił prestiż firmy doradczej. Zostanie ona jednocześnie objęta nadzorem KNF. Dotychczasowe próby nawiązania dialogu z przedstawicielami branży w sprawie objęcia nadzorem firm doradczych pozostawały bez odpowiedzi. Wraz z nowymi przepisami z pewnością się to zmieni. Z korzyścią dla nas, klientów.  Kto zapłaci za dostosowanie do nowych wymogów? Na koniec pozostaje mieć nadzieję, że firmy doradztwa finansowego nie przerzucą na klientów kosztów związanych z przekształcaniem się w domy maklerskie. Obecnie wiąże się to z wniesieniem kapitału założycielskiego w wysokości 125 tys. euro. Z pewnością dla nowopowstających podmiotów będzie to warunek trudny do spełnienia.  Nowe zmiany przyczynią się do powstania firm kategorii A i B. To od klientów zależeć będzie z czyich usług skorzystają. Z pewnością zmiany nie zniechęcą do działalności „wolnych strzelców”, którzy będą działać bez stosownych zezwoleń. Pozostaną oni jednak aktywni głównie tam, gdzie nie dotrą liczące się firmy doradcze, czyli do małych miejscowości, wsi.

Rodzaje ubezpieczeń

euro-317931__180Nie wolno nam zapomnieć o ubezpieczeniach. Kreatywność w wymyślaniu przez banki ubezpieczeń różnego rodzaju bywa zaskakująca. Normą są już ubezpieczenia na życie oraz te od ryzyka utraty pracy. Obowiązkowe jest również ubezpieczenie pomostowe (czyli ubezpieczenie do momentu wpisu hipoteki w czwartym dziale Ksiąg Wieczystej na rzecz banku). W myśl polskiego prawa w przypadku kredytów na 100% wartości nieruchomości nie unikniemy również ubezpieczenia niskiego wkładu. Jest to jedno z droższych ubezpieczeń szczególnie przy większych kredytach mogące osiągnąć sumy rzędu kilku czy nawet kilkunastu tysięcy złotych. Do pakietu ubezpieczeń obowiązkowych dochodzi jeszcze ubezpieczenie nieruchomości od ognia i innych zdarzeń losowych. W zależności od banku spotkać możemy się jeszcze z następującymi ubezpieczeniami: – ubezpieczeniem bezpiecznej spłaty kredytu – ubezpieczeniem od ryzyka wartości nieruchomości – ubezpieczeniem na wypadek trwałej niezdolności do spłaty  Warto abyśmy na spotkaniu z doradcą dokładnie wypytali się o wszystkie ubezpieczenia oraz koszty z nimi związane. Nierzadko bowiem suma jaką przyjdzie nam wydać na opłacenie opłat okołokredytowych sięga kilku procent od całej wartości naszego zadłużenia wobec banku. Biorąc pod uwagę długość trwania zobowiązania jakim jest kredyt hipoteczny, rozsądnym wydaje się odpowiednio zabezpieczyć. Tak więc ubezpieczenie zdrowotne – choć to kolejny dodatkowy koszt kredytu – należy wziąć pod uwagę. Ryzykowna jest również rezygnacja z dodatkowego ubezpieczenia na życie, które na wypadek nieszczęścia zabezpiecza przyszłość naszych bliskich i dach nad ich głowami.  Podsumowując: nie szczędźmy czasu na wędrówki po bankach w celu znalezienia odpowiedniego kredytu. Bank w którym aktualnie posiadamy konto i który przekonuje nas, że jesteśmy jego „ulubionymi” klientami, nie zawsze musi mieć dla nas ofertę najlepszą z dostępnych na rynku. A jeśli czasu nam brakuje, zasięgnijmy porady kogoś kto z definicji jest niezależnym doradcą i działa w naszym interesie. I na koniec jeszcze jedno. Świetny kredyt naszego sąsiada, czy ten polecany przez zatroskaną siostrę wcale nie musi być tak doskonały dla nas. Dobór odpowiedniego kredytu zależy bowiem również od źródła i wysokości naszych dochodów, lokalizacji i rodzaju nieruchomości jaką chcemy zakupić, oraz kilku innych czynników, które tworzą naszą punktację kredytową w banku.

Spread walutowy

euro-400253__180Spread walutowy – pierwszy najczęściej skrzętnie ukrywany przez banki koszt kredytu, mogący wynosić nawet kilkanaście procent! Kilka miesięcy temu w jednej z poczytnych gazet ukazał się artykuł: „Jak nas banki robią w spread?”. Już sam tytuł bardzo dobrze oddaje problematykę zagadnienia. Obecnie standardem jest spread na poziomie około 5%, choć banków które od tej normy odbiegają w obie strony nie brakuje. Spread to nic innego jak różnica między ceną kupna a sprzedaży waluty. Najprościej tłumacząc bank przeliczając wartość naszego kredytu stosuje kurs kupna np. CHF, EUR lub USD, a przy ustalaniu wysokości miesięcznej raty – kurs sprzedaży tej waluty. Niestety daremnie szukać w zapisach umów kredytowych wzmianek na temat tego w jaki sposób bank spread wylicza. Jest to niewiadoma, z którą decydując się na kredyt walutowy musimy się zgodzić. To co możemy zrobić to przyjrzeć się jak w danym banku spread wyliczany był w przeszłości, mając nadzieję, że ów bank będzie kierował się tą samą polityką w przyszłości. Niestety spread walutowy w niektórych przypadkach może być czynnikiem, który po dokładnych wyliczeniach sprawia, że refinansowanie kredytu na inny w przyszłości staje się zwyczajnie nieopłacalne. Od lipca 2009 roku w życie weszła tak zwana rekomendacja S2. W myśl tej rekomendacji banki mają obowiązek dać możliwość spłacania kredytów walutowych w walucie w jakiej kredyt został zaciągnięty. Zanim z tej możliwości skorzystamy, sprawdźmy czy jest to dla nas opłacalne. Są bowiem na rynku banki, które spread mają na tyle atrakcyjny, że trudno będzie nam znaleźć korzystniejszą ofertę, choćbyśmy walutę mieli zakupić w zaprzyjaźnionym kantorze.  Kolejny dwa czynniki którym warto się przyjrzeć to prowizja za przewalutowanie oraz wcześniejszą częściową nadpłatę kredytu lub całkowitą jego spłatę. Biorąc kredyt hipoteczny na 30 lat warto co jakiś czas zorientować się w aktualnej ofercie dostępnej u konkurencji. Banki, aby przyciągnąć do siebie klienta często dla tych posiadających już kredyt hipoteczny terminowo spłacany mają specjalne promocje. I właśnie dlatego warto, aby wcześniejsza spłata kredytu w naszym banku była jak najtańsza. Wiele banków możliwość wcześniejszej bezpłatnej spłaty daje już po 3 latach trwania umowy kredytowej. Są jednak takie w których czynność ta kosztować nas może nawet kilka procent przez cały okres kredytowania. Podobnie jest z przewalutowaniem – tutaj prowizja w zależności od banku wacha się od zera do kilku procent.

Wybór kredytu hipotecznego

euro-641911__180Zastanówmy się przez chwilę na co zwracamy szczególną uwagę przy wyborze kredytu hipotecznego? Odpowiedź nasuwa się sama. Jest to prowizja oraz oczywiście oprocentowanie. Bezdyskusyjnie obie te rzeczy są w wyborze odpowiedniego kredytu ważne. Nie trzeba być specjalistą od reklamy, aby zauważyć, że są to dokładnie te rzeczy na które nacisk kładą banki w reklamach telewizyjnych, radiowych czy prasowych swoich kredytów. Zatem banki podają nam informacje, które jako potencjalni klienci chcemy usłyszeć, pomijając szereg innych, niemniej ważnych na które często nieświadomie przymykamy oko. Co zatem zrobić, aby nie dać się oszukać? Pytać, pytać i jeszcze raz pytać. Im bardzie niezależne źródło odpowiedzi na wszystkie nurtujące nas pytania znajdziemy tym lepiej.  Omówię teraz wszystkie wspomniane już wyżej czynniki składające się na koszt kredytu. Prowizja za udzielenie kredytu hipotecznego – w zależności od banku wacha się od 0 do nawet 4,5%. Rzadko podlega negocjacji (co nie oznacza, że nie warto spróbować). Decydując się na kredyt w danym banku zazwyczaj musimy zaakceptować prowizję jaką proponuje bank. W wielu przypadkach istnieje możliwość zamiany prowizji na ubezpieczenie, np. takie od utraty pracy.

Instrumenty finansowe

euro-714947__180Jeszcze nie tak dawno takie pytanie mogłoby co najwyżej wywołać uśmiech. Dziś staje się to coraz bardziej realne. Wszystko za sprawą dostosowywania się do unijnych przepisów. Mam na myśli dyrektywę obejmującą rynek instrumentów finansowych (MiFID). Termin przyjęcia dyrektywy minął w listopadzie b.r. co oznacza, że firmy doradztwa finansowego będą musiały zastosować się do nowych wymogów. Daną inwestycję będą mogły rekomendować inwestorom tylko jako dom maklerski. W przeciwnym razie Polska narazi się Komisji Europejskiej. Co to oznacza dla branży?  Ostatnie 2-3 lata to prawdziwy boom na rynku doradztwa finansowego. Kolejne firmy wyrastają niczym grzyby po deszczu chcąc zaistnieć na tym perspektywicznym rynku. O ile jeszcze 3 lata temu niepodzielnie panowały tu Expander i Open Finance, obecnie mają już kilkunastu konkurentów.  Ilość doradców nie musi iść w parze z jakością świadczonych usług Brak odpowiednich przepisów regulujących sprawił, że doradcą może być praktycznie każdy. Nie jest tajemnicą, że znaczna część doradców finansowych to byli lub aktywni agenci ubezpieczeniowi, którzy są bardziej sprzedawcami niż doradcami. Mając w swojej ofercie produkty różnych podmiotów łatwiej jest utrzymać się na rynku, niż pracując dla jednego pracodawcy. Wiele osób zostaje pracownikami firmy doradztwa finansowego pod wpływem chwili i będąc niejako zwabionymi aurą wyjątkowości zawodu połączonego z wysokimi zarobkami. Rzeczywistość jednak nie jest tak kolorowa jak mogłoby się wydawać. Po krótkim szkoleniu doradca finansowy udziela porad co do lokowania kapitału nie potrafiąc przy tym przytoczyć rzeczowych argumentów przemawiających właśnie za tą a nie inną propozycją. Każdy kto obserwuje rynek doradców finansowych wie, że często interes klienta nie jest najważniejszy, a liczy się prowizja od sprzedanych produktów.